Podróż na weekend.

imageBrak czasu to główna wymówka, która nie pozwala wyrwać się z domu. Faktycznie, wyjazdy na tydzień lub dwa tygodnie (nie wspomnę już o tych na miesiąc lub dłuższych) nie dla wszystkich są możliwe. Jak się jednak okazuje, to właśnie liczne krótkie, kilkudniowe wyprawy dostarczają najwięcej energii i poprawiają naszą codzienną efektywność. Weekendowe wyjazdy to opcja szczególnie dla tych zapracowanych, z ograniczonym budżetem oraz tych którzy tak jak ja nie mogą usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż tydzień. Ja w szczególności kolekcjonuję właśnie te krótkie wypady za miasto, urozmaicam ten czas dodatkowo  o aktywność, z której nie mam możliwości skorzystać na co dzień i zyskuję energię na nowy tydzień! Gdzie najlepiej wyskoczyć za miasto mieszkając w Warszawie? Polecam szczególnie okolice rzeki Bug, Żelazową Wola czy Kazimierz nad Wisłą. Czytaj dalej

Jak zwiedzać Grecję?

imageNie przepadam za wakacjami all inclusive, jedyne czego potrzebuję do pełnego wypoczynku i co daję mi zdecydowanie najwięcej energii do dalszej pracy, to natura all inclusive. Grecja jest zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem na tego rodzaju zabiegi. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, od imprezowego i ekskluzywnego Mykonos, przez romantyczne Santorini, po kameralne i malownicze Skopelos. Właściwie każda z greckich wysp ma coś innego do zaoferowania. Kilka lat temu postanowiłam realizować plan: „Grecka wyspa raz do roku” i tak 5 lat później i 6 wysp do przodku wylądowałam na Karpathos.
W porównaniu do Skopelos, ta wyspa jest o wiele dogodniejsza komunikacyjnie, tym razem 1 przesiadka w Atenach z Warszawy i żadnych promów/kutrów rybackich koniecznych do przetransportowania. To miejsce dla miłośników urokliwych plaż i powierzchniowego nurkowania, ale przede wszystkim mekka windsurferów! Jak zawsze najlepszym rozwiązaniem na zwiedzenie wyspy i znalezienie pustych plaż to wynajęcie samochodu, wtedy najlepiej zdać się na lokalnych ekspertów, którzy doradzą gdzie znaleźć najbardziej wyjątkowe zakątki wyspy.  Czytaj dalej

Gdzie biegać?

imageBudowanie kondycji zajmuję mi zawsze dużo czasu, dlatego nawet podczas wyjazdów zaplanowanie ćwiczeń jest dla mnie takie ważne. Poranne bieganie, szczególnie po pustej plaży,to dla mnie najprzyjemniejsza forma wysiłku. Gdyby jednak nie różnorodność tras, samo bieganie nie sprawiałoby takiej frajdy. Zmiana nawierzchni również nie jest bez znaczenia. W każdym miejscu, w którym przebywam mam dlatego kilka opracowanych tras do wyboru- warszawska Agrykola, ścieżki nad Wisłą, warszawski park Skaryszewski, czy Trójmiejskie lasy. Poza bieganiem warto urozmaicić sobie czas też inną formą ćwiczeń. Szczególnie joga wpływa najlepiej na napięte mięśnie i zapwni nam równowagę psychofizyczną. Czytaj dalej

Around Lisbon.

imageSpontaniczne wyjazdy to zdecydowanie moja ulubiona forma poznawania nowych miejsc. W tym wypadku wystarczyło jedynie zaproszenie do urokliwego Praia D’el Rey (dziękujemy!) aby tydzień przed wyjazdem kupić bilet na samolot, wynająć samochód i zwiedzić najpiękniejsze miejsca wokół Lizbony.
Czytaj dalej

Skopelos

GR23

Przechodzę obecnie kolejne stadium każdego podróżniczego entuzjasty – syndrom wytęskiwacza. Nie zależnie czy z plecakiem na dziko, czy z walizką w hotelu, zapada na to każdy kto choć raz poczuł przyjemność odkrywania. Objawy dosyć typowe, trudności w przebywaniu w jednym miejscu dłużej niż tydzień, ciągłe wyszukiwanie ofert last minute, maniakalne wertowanie zdjęć i przewodników, obsesja pakowania. Zalecenia? Wytrwać do kolejnego wyjazdu!
Czytaj dalej

Spotkanie warszawskich blogerek

10629503_10204819793115618_4722849803323877843_oJak każda kobieta wychodzę z założenia, że babskie spędy są zwyczajnie wpisane w naszą naturę i nie można się bez nich obejść. Spotkanie blogerek to wzmożona frajda, bo kto zrozumie lepiej niż blogerka blogerkę?  Tym razem o nową koncepcję wydarzenia zadbały Patrycja, Aga i Karolina. Oprócz plotek i kawy, w Agencji Whites odbyły się warsztaty poświęcone fotografii, wizażowi i marketingowi, czyli wszystkiemu co sprawi, że blogowanie stanie się jeszcze efektywniejsze!
Czytaj dalej

Mamma mia

GR2
Po chwilowej separacji, odnajdujemy się na nowo – ja i moje blogowanie. Wracam, chociaż chwilowo wciąż w klimacie wakacyjnym. Usilnie próbuję nie poddać się nadchodzącej jesieni, stosuję najlepszy patent z możliwych – kurację zdjęciową, przez co nie schodzę na ziemię, pozostaję na mojej idealnej wyspie. A znaleźć taką nie jest łatwo, bo poszukiwań było sporo. Sprawy nie ułatwia romantyczna natura, która wyrywa się przed szereg, bo ma być rajsko, ale najlepiej w Europie, dziko, ale żeby możliwie dało się dojechać i w końcu ciepło i kolorowo. Jak się jednak okazuje, wystarczyła mi jedynie Meryl Streep i piosenki Abby na ekranie, aby odkryć właśnie takie miejsce – greckie Skopelos czyli wyspę „Mamma mia”!
Nie doceniam prawdziwie turystycznych klimatów, licznych budek z kebabem i głośnych imprezowni do rana, zamieniam to na puste, dzikie plaże i lazurowe morze. Chowam moją starannie przemyślaną, wyjazdową garderobę i przerzucam się na wszystko co zwiewne i swojskie. Zjeżdżam wyspę w poszukiwaniu kadrów z filmu i piszę swoją własną „Mamma mię”.
*Aby pozostawić choć odrobinę trzeźwości umysłu, dozuję sobie przyjemności, wstawiam wspomnienia z rajskiej wyspy na raty, czekajcie na więcej!

Czytaj dalej

Workout.

sporty26Długo mi zajęło zanim zdałam sobie sprawę, że bieganie, które do niedawna dostarczało mi jedynie bólu łydek, faktycznie sprawia mi wielką frajdę. Usunęłam licznik kalorii, przypominający, że do spalenia wszystkiego na co mam ochotę musiałabym nieskończenie biegać przez co najmniej tydzień. Wyłączyłam frustrujący głos aplikacji, popędzający mnie w najmniej korzystnym momencie. W końcu zaczęłam biegać sama dla siebie i wierzcie mi, że auto-motywacja działa najlepiej! Czytaj dalej

Freckles time!

IMG_9970

Zaliczam się do tych wyjątkowych przypadków, które nawet w temperaturze 30C, będąc w krajach afrykańskich nabierają minimalnej opalenizny i to zauważalnej dopiero w ostatni dzień wyjazdu. No cóż, tłumaczę sobie, że to dar natury, którym cieszą się nieliczni, a wynagrodzeniem za niezmieniający się kolor „beżowy” ma być wiecznie młoda skóra.  To by zupełnie wystarczyło jeżeli chodzi o moją wyjątkowość w odniesieniu do karnacji…Tak się jednak składa, że zamiast wyczekiwanej przeze mnie opalenizny, która jak na przekór pojawiać się nie chce, pojawiają się piegi. Mam wrażenie, że za wszelką cenę próbują mnie uszczęśliwić, chociaż stawiam się im, maskując okolice nosa wszelkimi, możliwymi sposobami. Ich wszędobylstwo nie zna granic, bezczelnie rozprzestrzeniają się po każdym opalaniu. W związku z tym, że to jednak jedyny, wyraźnie zauważalny u mnie atrybut lata, tego roku się nie zrażam, rezygnuje z sezonu opalania i z pełną dojrzałością otwieram na czas piegowania!
Czytaj dalej

Sunday casual.

387

Jak niedziela, to w kolejnym wydaniu miejskiego luzu. To już co sezonowa tradycja, że poszukuję idealnych białych trampek, które pasują do każdej codziennej stylizacji. Ich „nieszczęsne” dopasowywanie się do wszystkiego niestety tylko skraca ich żywot, w rezultacie kończą się po miesiącu, wznawiając moje poszukiwania. Tym razem nie było mniej problemowo, po przejściach z otarciami, złymi rozmiarami, zabarwieniami, w końcu mam nadzieję, że znalazłam model doskonały! Udanej niedzieli!
Czytaj dalej